Bezpańskie psy w Albanii
Bezpańskie psy w Albanii to jeden z najczęściej poruszanych tematów przez osoby planujące wakacje w tym kraju. Psy widoczne na ulicach miast, miasteczek i wiosek wywołują silne emocje, współczucie i pytania: czy w Albanii zwierzęta mają gorzej niż w Polsce, dlaczego problem jest tak widoczny i jak można realnie pomóc. W tym artykule kompleksowo omawiamy sytuację bezpańskich psów w Albanii, odnosząc ją do Polski jako naturalnego punktu odniesienia dla polskich turystów. Wyjaśniamy, jak działają różne systemy opieki nad zwierzętami, pokazujemy rolę organizacji NGO w Albanii oraz opisujemy, jak wygląda odpowiedzialna pomoc i adopcja psa z Albanii do Polski w praktyce. Tłumaczymy również, dlaczego to, co widzimy podczas podróży, często wynika z błędu poznawczego, a nie z obiektywnej oceny dobrostanu zwierząt.
Spis treści
ToggleWidoczne vs niewidoczne. Dlaczego bezpańskie psy w Albanii tak bardzo poruszają
Podstawową różnicą między Albanią a Polską jest widoczność problemu bezdomności zwierząt.
W Albanii:
- nie istnieją państwowe schroniska dla psów,
- bezpańskie psy żyją w przestrzeni publicznej,
- problem jest widoczny na ulicach.
W Polsce:
- psy trafiają do schronisk,
- znikają z przestrzeni publicznej,
- problem staje się niewidoczny dla większości społeczeństwa.
Ta różnica prowadzi do częstego wniosku, że psy w Albanii mają gorzej niż w Polsce. Tymczasem widoczność problemu nie oznacza większego cierpienia zwierząt. Oznacza jedynie, że problem łatwiej zauważyć z perspektywy obserwatora.

Akcja „Mrozy” 2026 w Polsce. Co ujawniła o schroniskach dla psów
Zima 2025/2026 i kolejna edycja ogólnopolskiej akcji „Mrozy” ujawniły skalę problemów w polskim systemie schroniskowym. To moment, w którym temat warunków w schroniskach wrócił do debaty publicznej z dużą siłą.
W czasie mrozów nagłaśniano m.in.:
- brak wystarczającej liczby ocieplonych pomieszczeń,
- przepełnione boksy,
- psy przebywające na zewnątrz przy ujemnych temperaturach,
- masowe apele o domy tymczasowe, ponieważ schroniska nie były w stanie zapewnić minimalnych warunków bytowych.
Akcja „Mrozy” w Polsce pokazała, że istnienie schronisk nie jest równoznaczne z zapewnieniem dobrostanu zwierząt, a systemowe problemy mogą prowadzić do długotrwałego cierpienia psów.
Czym są patoschroniska i jakie są wobec nich zarzuty
Termin patoschroniska nie jest pojęciem prawnym. To określenie używane przez organizacje prozwierzęce, aktywistów i media w odniesieniu do schronisk, które funkcjonują w sposób skrajnie niewydolny lub nastawiony na zysk kosztem zwierząt.
Najczęściej podnoszone zarzuty wobec patoschronisk w Polsce to:
- finansowanie w systemie „od sztuki”, co sprzyja utrzymywaniu dużej liczby zwierząt,
- chroniczne przepełnienie,
- brak indywidualnej opieki nad psami,
- wieloletnie przetrzymywanie zwierząt w kojcach,
- brak realnej socjalizacji,
- skrajne zaniedbania weterynaryjne,
- handel zwierzętami i niejasne transfery zwierząt między placówkami.
W tym kontekście schronisko nie zawsze oznacza ratunek, a czasami staje się miejscem długotrwałego stresu, izolacji i cierpienia bez szans na dalszą pomoc.

Schronisko kontra ulica. Trudne porównanie modeli cierpienia
Porównywanie życia psa w schronisku i psa żyjącego na ulicy w Albanii nie jest proste ani jednoznaczne.
Pies żyjący na ulicy w Albanii:
- ma statystycznie krótszą długość życia,
- jest narażony na choroby i wypadki,
- funkcjonuje w znanym sobie środowisku,
- często tworzy relacje z lokalną społecznością,
- porusza się swobodnie.
Pies w patoschronisku:
- żyje dłużej biologicznie,
- przez lata przebywa w zamknięciu,
- doświadcza chronicznego stresu,
- często nie ma realnej szansy na adopcję.
To dwa różne modele cierpienia, których nie da się uczciwie ocenić bez kontekstu.
Zwierzęta w Albanii a zwierzęta w Polsce. Szerszy kontekst systemowy
Ocena dobrostanu zwierząt nie może ograniczać się wyłącznie do problemu bezpańskich psów. Aby realnie porównać sytuację zwierząt w Albanii i w Polsce, konieczne jest spojrzenie na cały system relacji człowiek–zwierzę, w tym na skalę i model hodowli, produkcji przemysłowej oraz wykorzystania zwierząt w badaniach.
Produkcja przemysłowa i hodowle
W Polsce:
- funkcjonuje rozbudowany system przemysłowej produkcji zwierząt, liczony w milionach ton mięsa rocznie,
- Polska należy do największych producentów drobiu w Europie, co wiąże się z masowym chowem intensywnym,
- jeszcze do niedawna działały fermy futrzarskie na dużą skalę, a ich wygaszanie jest procesem stopniowym,
- trzymanie psów na łańcuchach pozostaje legalne,
- w wielu obszarach zwierzęta są traktowane jako element łańcucha produkcyjnego, podporządkowanego wydajności, opłacalności i maksymalizacji zysku.
Skala tego systemu oznacza, że ogromna liczba zwierząt przez całe życie funkcjonuje w warunkach intensywnego chowu, permanentnego zamknięcia, wysokiego stresu oraz zwiększonego ryzyka chorób typowych dla produkcji przemysłowej.
W Albanii:
- nie funkcjonują fermy futrzarskie,
- nie istnieje masowa, przemysłowa produkcja zwierząt na porównywalną skalę,
- produkcja mięsa jest wielokrotnie mniejsza niż w Polsce i opiera się głównie na drobnych, lokalnych gospodarstwach,
- zwierzęta gospodarskie są w dużej mierze utrzymywane w modelu rozproszonym, często wypasane na wolności,
- nie spędzają całego życia w klatkach ani w zamkniętych halach, a ich funkcjonowanie rzadziej wiąże się z chronicznym stresem i warunkami charakterystycznymi dla chowu intensywnego.
Nie oznacza to, że system albański jest idealny, ale skala i charakter wykorzystania zwierząt są zasadniczo inne niż w krajach o rozwiniętym przemyśle hodowlanym.
Laboratoria i testy na zwierzętach
Albania:
- nie posiada rozwiniętego zaplecza laboratoryjnego do prowadzenia masowych testów na zwierzętach,
- nie prowadzi badań kosmetycznych ani farmaceutycznych na zwierzętach na skalę porównywalną z krajami Unii Europejskiej.
Ten aspekt jest często pomijany w emocjonalnych ocenach sytuacji zwierząt w Albanii, mimo że ma ogromne znaczenie dla realnego, systemowego dobrostanu zwierząt. Cierpienie, które w krajach uprzemysłowionych pozostaje niewidoczne dla przeciętnego obserwatora, w rzeczywistości dotyczy milionów zwierząt funkcjonujących poza przestrzenią publiczną.
Błąd poznawczy turysty. Dlaczego widzimy to, co nas boli
To, co często obserwujemy w reakcjach turystów, to klasyczny błąd poznawczy.
Czym jest błąd poznawczy?
Błąd poznawczy to systematyczne zniekształcenie sposobu postrzegania rzeczywistości, wynikające z:
- emocji,
- ograniczonej perspektywy,
- braku pełnej informacji,
- selektywnej uwagi.
W tym przypadku mamy do czynienia głównie z:
- błędem dostępności (oceniamy sytuację na podstawie tego, co widzimy),
- błędem kontrastu (porównujemy z własnym krajem bez pełnego kontekstu).
Widząc psa na ulicy, automatycznie zakładamy, że: „tu jest gorzej niż u nas”
Nie znając realnej sytuacji:
- schronisk,
- ferm,
- laboratoriów,
- hodowli przemysłowych,
zakładamy, że: „u nas problem nie istnieje”.
Okrutność nie ma narodowości
W rozmowach o zwierzętach w Albanii bardzo często pojawia się pytanie: czy Albańczycy są bardziej okrutni niż Polacy? To pytanie jednak prowadzi donikąd, bo opiera się na fałszywym założeniu. Okrutność nie ma narodowości.
Ludzie bywają okrutni w każdym kraju. Różnią się poziomem wrażliwości, moralności, empatii i odpowiedzialności, ale nie wynika to z paszportu. Świat bywa brutalnym miejscem nie tylko dla zwierząt, lecz także dla ludzi, i to niezależnie od szerokości geograficznej.
Różnica polega na tym, że w Albanii wiele problemów jest po prostu widocznych. Bezpańskie zwierzęta żyją w przestrzeni publicznej. Podobnie jak śmieci, zaniedbana infrastruktura czy skutki wieloletnich braków systemowych. To, co widać na ulicy, łatwo ocenić i łatwo przypisać „czyjejś winie”.
W krajach takich jak Polska znaczna część cierpienia została przeniesiona poza zasięg wzroku. Odbywa się w halach ferm przemysłowych, za murami zakładów produkcyjnych i w miejscach, do których przeciętny człowiek nie zagląda. Problem nie znika, staje się jedynie mniej bezpośredni dla obserwatora.
Podobnie jest z odpadami. Problem śmieci w Albanii jest realny i widoczny, ale nie jest wyjątkiem ani lokalną anomalią. To element globalnego kryzysu środowiskowego, z którym mierzą się niemal wszystkie kraje, choć w różnym stopniu i w różnej formie.
Najłatwiej jest powiedzieć: „oni są źli” i na chwilę poczuć się po lepszej stronie granicy. Trudniej przyjąć, że te same mechanizmy działają wszędzie, tylko są inaczej ukryte.
Pomoc zwierzętom w Albanii. Dlaczego musi być odpowiedzialna
W Albanii nie istnieje system szybkiej interwencji znany z teorii w krajach UE.
Pomoc oznacza:
- osobiste zaangażowanie,
- odpowiedzialność finansową,
- współpracę z NGO,
- często długofalowe zobowiązania.
Pomoc impulsywna, podejmowana „dla ulgi własnych emocji”, może:
- destabilizować działania organizacji,
- prowadzić do nieprzemyślanych adopcji,
- pogarszać sytuację zwierząt.
Organizacje NGO w Albanii. Co realnie działa i gdzie
JETA Tier und Mensch – region Durrës
JETA działa od lat w regionie Durrës i jest jedną z najważniejszych organizacji pomagających bezpańskim zwierzętom w Albanii.
JETA:
- prowadzi kastracje i szczepienia,
- opiekuje się psami, które nie mogą wrócić na ulicę,
- prowadzi adopcje zagraniczne,
- zbudowała i rozwinęła funkcjonujący azyl.
My od lat wspieramy JETA finansowo, co roku przekazujemy datki, a w naszych biurach znajdują się puszki, do których można wrzucić środki na:
- kastracje,
- szczepienia,
- karmę,
- leczenie zwierząt.
Największym problemem JETA nie są dziś mury, lecz:
- brak wolontariuszy,
- brak rąk do pracy,
- ogromne obciążenie zespołu.
JETA nie jest infolinią dla turystów. Często nie odpowiada na maile, bo zajmuje się zwierzętami, które już są pod jej opieką. To nie zła wola, to realia.
https://www.jetatierundmensch.ch
link do wpłat: https://www.paypal.com/donate?hosted_button_id=C74H6LAEQX5NL
Kolibja e Zemrës – Golem i okolice
Kolibra Zemrës działa w regionie Golem i okolic Durres. To organizacja oparta głównie na pracy kilku osób, które:
- opiekują się psami w azylu,
- ratują zwierzęta w nagłych interwencjach,
- proszą o wsparcie głównie na karmę i leczenie.
Tirana – organizacje ogólnokrajowe
W Tiranie działają m.in.:
- Animal Rescue Albania – edukacja, lobbying,
- Protect Me Albania – programy sterylizacji,
- Animal Welfare Club Albania – działalność społeczna i edukacyjna.
Szkodra (Shkodër)
W regionie Szkodry działa:
- Animals Need Me – jedna z najdłużej działających organizacji w północnej Albanii.
Adopcja psa z Albanii do Polski – jak to wygląda naprawdę
Adopcja jest możliwa, ale trzeba mieć świadomość, że jest to przewóz zwierzęcia spoza UE do Unii Europejskiej i wiąże się z konkretnymi wymaganiami:
- wymaga spełnienia unijnych przepisów weterynaryjnych (mikrochip, szczepienie przeciw wściekliźnie, badanie miareczkowania, świadectwo zdrowia),
- jest procesem czasochłonnym (zwykle kilka tygodni), w trakcie którego pies musi przebywać w hotelu, domu tymczasowym lub azylu, co generuje koszty,
- największym praktycznym problemem bywa transport – wielu turystów przylatuje samolotem i nie ma możliwości odebrania psa ani przewiezienia go do Polski,
- w razie braku transportu zdarza się, że pies po okresie socjalizacji musi wrócić na ulicę co pogarsza jego sytuację,
- adopcja wiąże się z wysokimi kosztami i odpowiedzialnością.
Nie zajmujemy się adopcjami zawodowo, ale czasami pomagamy w ich organizacji. Nie każda prośba może zostać zrealizowana i zawsze podkreślamy, że adopcja ma sens tylko wtedy, gdy jest przemyślana finansowo i logistycznie.
Adopcja psa z Albanii do Polski – teoria, praktyka i realne ryzyko
Warto powiedzieć to wprost: wiemy, że w praktyce adopcje psów z Albanii do Polski często odbywają się szybciej, niż wynika to z oficjalnych procedur. Zdarza się, że dokumenty są załatwiane „po bałkańsku”, a psy po prostu przewożone samochodem przez granice wraz z turystami wracającymi do Polski. Takie sytuacje mają miejsce i nie są tajemnicą.
My w tym artykule opisujemy adopcję w wersji prawnej i formalnej, ponieważ tylko taka daje realne bezpieczeństwo – zarówno zwierzęciu, jak i osobie adoptującej.
Trzeba mieć świadomość, że:
- nie wszystkie granice są kontrolowane w taki sam sposób,
- na części przejść granicznych dokumenty zwierząt sprawdzane są pobieżnie,
- są jednak granice, na których kontrole bywają bardzo dokładne.
Dobrym przykładem jest granica chorwacka, gdzie:
- często obecny jest lekarz weterynarii,
- sprawdzane są paszporty, szczepienia i daty,
- brak wymaganych dokumentów może skutkować zatrzymaniem psa, odmową wjazdu lub koniecznością zawrócenia.
W takiej sytuacji pies może:
- utknąć na granicy,
- trafić do lokalnych służb,
- znaleźć się w jeszcze gorszej sytuacji niż przed adopcją.
Dlatego, choć wiemy, że adopcję da się czasem przeprowadzić szybciej i nieformalnie, zawsze podkreślamy jedno:
👉 to jest ryzyko, które bierze na siebie osoba adoptująca.
👉 nie jest to rozwiązanie bezpieczne ani odpowiedzialne systemowo.
Bo pomoc zwierzęciu nie powinna kończyć się na przekroczeniu granicy – tylko na zapewnieniu mu stabilnego, bezpiecznego życia.
Jeden pies, jeden świat. Dlaczego świadoma adopcja zawsze ma sens
Ratując tego jednego psa z Albanii, oczywiście nie zmieniamy systemowo sytuacji wszystkich bezpańskich psów w Albanii. Nie naprawiamy całego świata i nie rozwiązujemy problemu globalnie.
Ale realnie zmieniamy świat tego jednego konkretnego psa. A dla niego to jest cały świat.
Jesteśmy zdecydowanie za świadomymi adopcjami – niezależnie od tego, czy pies pochodzi z Polski, z Albanii czy z innego kraju. Psy nie mają narodowości, nie funkcjonują w kategoriach granic, systemów i debat publicznych. One funkcjonują w relacjach, więziach i poczuciu bezpieczeństwa.
Często pojawia się argument: „A co, w Polsce nie ma psów do adopcji?”
Oczywiście, że są. I one również potrzebują domów.
Ale jeżeli:
- poznałeś konkretnego psa w Albanii,
- spędziłeś z nim czas,
- złapałeś z nim więź,
- wiesz, że chcesz i możesz wziąć za niego odpowiedzialność,
to masz pełne prawo mu pomóc. Ważne jest nie skąd ten pies pochodzi, tylko jak wygląda ta pomoc.
Pomoc nie powinna być impulsem ani próbą uciszenia własnego poczucia bezradności wobec świata, który bywa okrutny. Pomoc powinna być świadomą decyzją, z pełnym zrozumieniem konsekwencji, kosztów, czasu i odpowiedzialności, jakie się z nią wiążą.
Pomoc doraźna
Jeśli widzisz psa w potrzebie:
- musisz działać samodzielnie,
- zorganizować transport do weterynarza,
- pokryć koszty leczenia,
- nie przerzucać odpowiedzialności na NGO.
Gdy znajdziesz chorego psa w Albanii – szybka ściąga
📍 Mini-mapa logiczna: gdzie jechać z psem
Riwiera Albańska (Himarë, Dhermi, Qeparo)
➡️ Vlora (najbliższe realne zaplecze weterynaryjne)
➡️ jeśli poważny przypadek → Tirana
Saranda / Ksamil
➡️ Saranda (podstawowa pomoc)
➡️ jeśli brak możliwości → Vlora lub Tirana
Golem / Durrës
➡️ Durrës (najłatwiej o weterynarza)
➡️ alternatywa → Tirana
Shkodër (Szkodra)
➡️ Shkodër (lokalne gabinety)
➡️ poważne przypadki → Tirana
Zasada ogólna:
👉 jeśli nie wiesz gdzie jechać → Tirana (najwięcej klinik i doświadczenie z NGO)
📞 Sprawdzone kontakty weterynaryjne
Durrës
Klinika Veterinare KLOER
👨⚕️ dr Eror Zylyftari
📞 +355 69 317 7929
➡️ podstawowa diagnostyka, leczenie, szczepienia, kastracje
➡️ klinika, z której korzystają organizacje pomocowe
Tirana
W Tiranie działa wiele klinik – najlepiej szukać „Veterinary Clinic Tirana” w Google Maps lub kontaktować się przez lokalne NGO (mają aktualne namiary i dyżury).
➡️ Tirana = największe zaplecze + doświadczenie z dokumentami i paszportami
W mniejszych miejscowościach (Riwiera, Himarë) nie ma stałych, w pełni wyposażonych klinik – trzeba liczyć się z transportem.
✅ Checklist: co zrobić krok po kroku, gdy znajdziesz chorego psa
1️⃣ Oceń sytuację
– czy pies jest ranny, apatyczny, ma widoczne urazy
– jeśli jest agresywny lub w szoku → nie dotykaj bez zabezpieczenia
2️⃣ Zabezpiecz psa
– woda, cień
– jeśli możesz: karton, ręcznik, prowizoryczna osłona
3️⃣ Zorganizuj transport
– taxi (wiele zgadza się przewieźć psa)
– wynajęte auto
– własny samochód
4️⃣ Jedź do najbliższego weterynarza
– Durrës / Vlora / Saranda / Shkodër
– w ciężkich przypadkach → Tirana
5️⃣ Bądź gotowy na koszty
– leczenie opłacasz Ty
– NGO mogą pomóc, ale nie przejmą automatycznie odpowiedzialności
– pamiętaj: NGO są przeciążone i nie działają „od ręki”
⚠️ Ważne, żeby wiedzieć
- W Albanii nie ma pogotowia dla zwierząt
- Nikt nie przyjedzie „na zgłoszenie”
- Pomoc oznacza działanie własne + odpowiedzialność
Wnioski. Co wynika z opisu sytuacji psów w Albanii
- Bezpańskie psy w Albanii są bardzo widoczne, ponieważ funkcjonują w przestrzeni publicznej, a nie dlatego, że ich sytuacja jest jednoznacznie gorsza niż w innych krajach.
- Widoczność problemu silnie wpływa na emocje i ocenę turystów, ale nie jest rzetelnym miernikiem realnego dobrostanu zwierząt ani skali cierpienia.
- Brak państwowych schronisk w Albanii oznacza inne realia pomocy, ale nie może być automatycznie utożsamiany z większą okrutnością wobec zwierząt.
- Systemy, które w innych krajach „ukrywają” bezdomność zwierząt przed wzrokiem społecznym, nie zawsze zapewniają im lepsze warunki życia, co pokazują m.in. realia funkcjonowania części schronisk.
- Pomoc zwierzętom w Albanii wymaga odpowiedzialności, wiedzy i długofalowego zaangażowania, a nie impulsowych decyzji podejmowanych pod wpływem emocji.
- Okrutność wobec zwierząt nie jest cechą narodową, lecz konsekwencją postaw, warunków i systemów, w jakich funkcjonują ludzie.
Ten tekst nie ma na celu usprawiedliwiania żadnego systemu ani umniejszania cierpienia zwierząt w Albanii. Jego celem jest pokazanie szerszego kontekstu i mechanizmów, które stoją za tym, co widzimy jako turyści. Polska pojawia się tu jako naturalny punkt odniesienia.
Byłam niedawno w Albanii w okolicy Durres i poznałam tam bezdomnego psa, którego chciałabym zabrać do Polski.
Właśnie wyjeżdżam w tego kraju.. jestem strasznie zasmucona widokiem licznych bezpańskich psów, które błąkają się po ulicach, często w złym stanie zdrowia. Ich cierpienie i brak opieki weterynaryjnej przytłacza. Z tego powodu, mimo pięknych miejsc, postanowiłam, że nigdy tu nie wrócę i będę to odradzać wszystkim zwierzolubom.
P.s. Szkoda, że ta wycieczka do przyszłego schroniska już nie działa:( byłam chętna ale widzę, że ją wycofano.
Doskonale rozumiem Twój smutek po spotkaniu z bezdomnymi psami podczas wakacji. To bolesne, zwłaszcza dla kogoś, kto tak bardzo troszczy się o zwierzęta. Współpracuję z lokalnym schroniskiem, które ciężko pracuje nad poprawą sytuacji – organizuje kastracje, szczepienia i zapewnia opiekę weterynaryjną. Niestety, wycieczki do schroniska musieliśmy na razie zawiesić z powodu braku wolontariuszy, ale nie rezygnujemy z tego projektu. Regularne kastracje, szczepienia, dokarmianie i opieka medyczna to ogromne kroki naprzód. To pokazuje, że choć sytuacja jest trudna, to jednak jest miejsce na poprawę i działania, które realnie pomagają. Rzeczywiście, w bardziej odciętych terenach problem jest większy, podobnie jak w Polsce, gdzie w niektórych schroniskach i na wsiach panują tragiczne warunki. To złożony problem, który dotyka wielu krajów, niezależnie od ich rozwoju. Często tragedie te nie są widoczne na co dzień, co nie oznacza, że nie istnieją. Unikanie miejsc z problemami bywa naturalną reakcją, ale czasem nasza obecność i wsparcie dla lokalnych inicjatyw mogą przyczynić się do zmiany. Zachęcanie ludzi do odwiedzania i wspierania miejsc, które podejmują kroki w celu poprawy sytuacji zwierząt, może przynieść znaczną poprawę. Mam nadzieję, że rozważysz powrót i wsparcie naszych działań. Kiedy turyści przyjeżdżają, zwracają uwagę na problem i wspierają lokalne inicjatywy pomocy zwierzętom, mogą naprawdę pomóc w jego rozwiązaniu.
Właśnie wróciłam z Albanii i pewnie tak jak większość osób zastanawiam się jak można pomóc tym psom.Czy jest możliwość adopcji na odległość?Wiadomo że jednorazowa pomoc to za mało.Czy w schroniskach są miejsca na większą ilość psów?Ile kosztuje utrzymanie takiego psa i czy jest możliwość jaklwiek.Te zwierzęta proszą wzrokiem o pomoc.Łamią niejedno ludzkie serce .Wiem że nie będzie to łatwe bez częstego kontaktu jak i przyjazdu do Albanii Sprowadzenie psów to długi proces a one potrzebują pomocy już.
Witam serdecznie
Moja córka jest w tej chwili w Durrës, jutro wraca do domu. Dwa dni temu znalazła kotkę, która ma problem z kręgosłupem. Jutro idzie z nią do weterynarza by założyć identyfikację i zrobić szczepienia na wściekliznę.
Jutro niestety ma samolot powrotny.
Kotka może zostać kilka dni u kogoś ale ta osób naprawdę chce się jej szybko pozbyć.
Wyrobienie paszportu trwa niestety długo. Proszę mi pomóc w znalezieniu kogoś kto przygarnie odpłatnie oczywiście to biedactwo na czas wyrobienia paszportu.
Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
Mój adres
ewa.czarnecka@yahoo.fr
Niedawno wróciłam z Albanii. Jestem bardzo smutna. Przeżyłam szok widząc leżące, głodne i spragnione psy na ulicy. Sama mam pieska, który został w Polsce. Nie miałam pojęcia ze sytuacja jest tak tragiczna Obojętność ludzi, Albańczyków oraz spacerujących turystów była dla mnie dużym szokiem i sporym wyzwaniem emocjonalnym. Ludzie którzy pomagają bezdomnym zwierzętom mają wielkie serca. Potrzebne jest wsparcie finansowe dla tych organizacji. Potrzebne sa jasne informacje dot. numerów kont bankowych organizacji, które pomagają bezdomnym zwierzętom.
Dziękujemy, że poruszasz ten temat. Zgadzamy się, że widok bezdomnych psów w Albanii potrafi być dla wielu osób szokujący i trudny emocjonalnie. Dlatego w naszych biurach ustawiliśmy skrzynki na datki, z których całość trafia do lokalnej organizacji zajmującej się pomocą zwierzętom. Masz też rację, że potrzebne są jasne informacje, nasz artykuł wkrótce doczeka się aktualizacji, aby zawierał konkretne namiary na fundacje i konta bankowe, tak by każdy, kto chce, mógł wesprzeć tę sprawę również z Polski.
To co tutaj się dzieje jak ludzie przeganiają te psy , wygłodzone wyniszczone smutek w ich oczach.
Nigdy więcej tu nie wrócę.
Rozumiemy Twoje emocje, bo widok bezdomnych psów w Albanii bywa bardzo trudny. To wciąż realny problem, z którym mierzą się tutejsze miasta. Wierzymy jednak, że właśnie obecność turystów, dobry przykład i wsparcie lokalnych inicjatyw mogą stopniowo coś zmienić. Oczywiście rozumiemy też, że dla części osób to doświadczenie potrafi przysłonić piękno kraju i nie każdy będzie chciał tu wrócić.
Zwiedziłam kilka miejscowości w Albanii ale w Kruje zobaczyłam straszne rzeczy: wygłodzone, spragnione, zaniedbane i przeganiane psiaki. Biega też suczka, która najpewniej za chwilę będzie się szczenic.
Lokalni mieszkańcy nie reagują…
Przerażające to 😪
Ja wczoraj wróciłam z Durerres i jedyne co wspominam to widok bezdomnych psiaków. To strasznie smutne wspomnienia z urlopu. Przez cały pobyt chodziłam po mieście z torbą pełną karmy i karmiłam napotkane psy . Wiem że to nic nie dało , ale tylko tak mogłam uspokoić swoje sumienie
Przepłakałam cala podróż z Albanii do domu w Sztokholmie. To miala być piękna wycieczka do Albanii, słońce, morze, góry i lokalne jedzenie. I tak bylo przez pierwszy dzien dopóki nie zobaczyłam tych wszystkich chorych zwierząt. Przerażające! Dawaliśmy im jesc codziennie, ale potem przyszedl czas powrotu… Nie umiem się z tego otrząsnąć. Wyslalam mejle do europarlamentu i EU-politykow tu w Szwecji…Co można jeszcze zrobić? Jak pomóc?