Wyspa Sazan – tajemnicza wyspa Albanii
Wyspa Sazan to żywa pamiątka po epoce izolacji, militarnego szaleństwa i tajemniczej historii Albanii za czasów Envera Hoxhy. To miejsce fascynujące, ale też mroczne – dosłownie zbudowane na strachu i paranoi dyktatora. Historia i tajemnice Sazan przyciągają coraz większe grono turystów, którzy oprócz błogiego plażowania w Albanii, są nastawieni na zwiedzanie tajemniczych miejsc. W tym artykule opowiem Ci wyjątkową historię wyspy Sazan i odpowiem na pytanie, czy można udać się tu na samotne zwiedzanie.
Parę słów o wyspie Sazan
- Powierzchnia wyspy wynosi około 5,7 km²
- Najwyższy punkt ma 342 m n.p.m. (wzgórze na środku wyspy)
- Wyspa jest niezamieszkana, lecz w czasach komunizmu żyło tu około 2500-3000 osób (żołnierze i ich rodziny).
- Część wyspy jest nadal zamknięta (np. podziemne tunele i obszary skażone)
Wyspa Sazan została otworzona częściowo dla turystów dopiero w 2015 roku.
Gdzie leży wyspa Sazan?
Wyspa Sazan leży u wejścia do zatoki Vlory, między Morzem Jońskim a Adriatykiem. Wchodzi w skład morskiego parku narodowego Sazan-Karaburun.
Mapa wyspy Sazan
Jak się dostać na wyspę Sazan?









Wyspa jest trudno dostępna. Nie ma tutaj żadnego regularnego statku, który pływałby przez cały rok.
Możesz się dostać motorówką z zatoki Vlora – krótki przejazd około 20 minut – lub statkiem wycieczkowym, którym przejazd trwa około 1h 15 minut. Statek wycieczkowy wypływa tylko w sezonie, kiedy wyspa jest otwarta dla zwiedzających i tylko w określonych porach.
Czy Sazan można zwiedzać samotnie?
NIE. Jest to zabronione. Wycieczka na wyspę Sazan musi odbyć się z przewodnikiem. Każdy transport na wyspę musi być zarejestrowany u lokalnych władz portowych we Wlorze.Przewodnicy mają licencje i pozwolenia na przywożenie grup, a port we Wlorze wydaje zgodę na rejs tylko z zatwierdzonym operatorem.
Łodzie prywatne lub nielegalne próby lądowania mogą być zatrzymane przez straż przybrzeżną – szczególnie w sezonie.
Jaka jest kara za próbę samotnego zwiedzania wyspy Sazan?
Choć wysokość mandatu nie jest określona, to takie próby mogą skończyć się zatrzymaniem i przesłuchaniem przez policję wojskową. A w najgorszym przypadku: zakazem wjazdu do Albanii i konfiskatą sprzętu (np. dronów).
Dlaczego wyspy Sazan nie można zwiedzać samotnie?





Samotne zwiedzanie wyspy Sazan jest zabronione z kilku powodów.
Po pierwsze: jest to dalej częściowo aktywny teren wojskowy. Choć wyspa została częściowo udostępniona turystom w 2015 roku, to nadal niektóre obszary są formalnie terenami wojskowymi (np. podziemne tunele, magazyny, dawne składy broni). Ministerstwo Obrony Albanii ma na wyspie ograniczoną, ale realną obecność – niektóre struktury są objęte ochroną. Wyspa jest też w rękach NATO i czasem są tam przeprowadzane manewry wojskowe, wtedy zwiedzanie nie jest dostępne nawet w sezonie.
Po drugie: według lokalnych legend w czasach Envera Hoxhy na Sazanie mogły być prowadzone tajne eksperymenty chemiczne lub składowanie substancji. Część tuneli i budynków może być skażona lub niestabilna konstrukcyjnie – stąd wiele stref jest oznaczonych jako „strefy zakazane”.
I po trzecie: na wyspie nie brakuje niebezpiecznych ruin. Opuszczone budynki są zniszczone, zawalone lub porośnięte roślinnością. Nie ma też oznakowanych szlaków i systemu ratunkowego, więc w przypadku wypadku nietrudno o poważne zagrożenie życia.
Rejs Wyspa Sazan i Karaburun – wycieczki z Kaki Tours
Niezwykła historia wyspy Sazan
To miejsce skrywa wiele tajemnic, a jego historia zaczyna się już w starożytności.
Wyspa znana była już w czasach starożytnych pod nazwą Σάσων (Sason) w języku greckim oraz jako Sasone w łacinie. Nazwa ta pojawia się m.in. w dziełach Strabona – greckiego geografa i historyka – oraz w rzymskich mapach morskich i itinerariach (spisach tras morskich).
Prawdopodobnie nazwa wywodzi się od greckiego słowa „σάος” (saos), oznaczającego „bezpieczny” lub „ochronny”, co nawiązywało do funkcji wyspy jako bezpiecznej przystani dla żeglarzy. Dla starożytnych statków żaglowych, wyspa była: punktem orientacyjnym w podróży przez niebezpieczne wody Morza Jońskiego, schronieniem przed burzami i piratami, a także miejscem, gdzie można było uzupełnić zapasy lub naprawić uszkodzenia.
W czasach Imperium Rzymskiego (od I wieku p.n.e.) Sason funkcjonowała jako posterunek wojskowy i morski punkt obserwacyjny. Wyspa była również wykorzystywana jako miejsce czasowego stacjonowania legionów oraz jako posterunek anty-piracki, co miało znaczenie zwłaszcza w czasach, gdy piractwo było poważnym zagrożeniem w regionie.
W okresie średniowiecza wyspa Sazan, znana wówczas głównie pod nazwą Saseno, przechodziła z rąk do rąk, będąc cennym i strategicznie położonym punktem kontrolnym na szlaku morskim między zachodnią a wschodnią częścią Morza Śródziemnego. Początkowo znalazła się pod panowaniem Cesarstwa Bizantyjskiego, które jako spadkobierca Rzymu utrzymywało kontrolę nad większością wybrzeża iliryjskiego, w tym nad zatoką Vlory i jej otoczeniem.
Z czasem, w wyniku osłabienia władzy Bizancjum i wzrostu znaczenia republik kupieckich, kontrolę nad wyspą przejęła Republika Wenecka. Dla Wenecjan Saseno była nie tylko naturalnym przystankiem na szlaku do Korfu, Dalmacji i Grecji, ale także punktem militarnym zabezpieczającym interesy handlowe na Adriatyku. W tym okresie Wenecjanie znacznie rozbudowali system obronny wyspy, wznosząc fortyfikacje i strażnice, które pozwalały im skutecznie monitorować oraz kontrolować dostęp do Zatoki Vlory – jednego z ważniejszych punktów morskich w regionie.
Z kolei w późnym średniowieczu, po stopniowym osłabieniu potęgi weneckiej i upadku Konstantynopola, wyspa dostała się pod panowanie Imperium Osmańskiego. Osmanowie, którzy zdominowali Bałkany i kontrolowali znaczne obszary Morza Jońskiego i Adriatyku, przejęli również Saseno, włączając ją do swojej sieci militarno-handlowej.
W całym okresie średniowiecza wyspa funkcjonowała więc przede wszystkim jako punkt strategiczny i wojskowy, rzadko zamieszkany na stałe, ale niemal zawsze utrzymywany jako bastion, fort lub posterunek. Właśnie wtedy ugruntowała się też jej włoskojęzyczna nazwa Saseno, która przetrwała aż do XX wieku, szczególnie w dokumentach i na mapach włoskich oraz zachodnioeuropejskich.
W XX wieku wyspa Sazan stała się przedmiotem sporu między Albanią, Grecją i Włochami, szczególnie po I wojnie bałkańskiej i rozpadzie Imperium Osmańskiego. W 1920 roku, po krótkiej okupacji, Włochy oficjalnie anektowały wyspę i nadały jej nazwę Isola di Saseno. Przez kilkanaście lat funkcjonowała jako integralna część Królestwa Włoch, stając się ważnym punktem strategicznym na Morzu Adriatyckim. W tym okresie na wyspie powstały fortyfikacje, morska baza wojskowa oraz latarnia morska, które miały służyć kontroli szlaków żeglugowych i wzmocnieniu włoskiej obecności w regionie.
Po II wojnie światowej wyspa Sazan zniknęła z map dostępnych dla zwykłych obywateli. Przyłączona do komunistycznej Albanii, przekształciła się w najbardziej strzeżoną i zarazem najbardziej tajemniczą bazę wojskową kraju. Stała się wyspą widmem — „strefą zero”, niedostępną nawet dla Albańczyków. Nieliczni wiedzieli, co się tam naprawdę dzieje, a ci, którzy służyli na Sazanie, wracali milczący.
Za panowania Envera Hoxhy wyspa była oczkiem w głowie dyktatora, który ogarnięty obsesją inwazji — czy to ze strony NATO, Jugosławii, czy Związku Radzieckiego — kazał zbudować tam samowystarczalne, podziemne miasteczko obronne.Tysiące betonowych bunkrów, sieć tuneli, podziemne magazyny amunicji i paliwa — wszystko to miało przetrwać atak nuklearny lub desant morski. Niektóre z tuneli podobno prowadziły aż pod dno morskie i były przygotowane do „walki ostatniej szansy”.
Na wyspie żyło nawet do 3 000 osób: żołnierzy, techników, ich rodzin. Działała szkoła podstawowa, mały szpital, kino z projektorem 35 mm i świetlice z głośnikami nadającymi propagandowe przemówienia. Wszystko było ściśle kontrolowane przez Partię Pracy Albanii, a każde odejście od procedury mogło skutkować represjami.
Wśród lokalnych mieszkańców Vlory krążyły legendy, że na wyspie prowadzono tajne testy chemiczne i biologiczne, a niektórzy twierdzili, że z Sazanu czasem unosił się dziwny, słodkawy zapach i że w wodach dookoła ginęły ryby. Inni mówili o „cichych łodziach”, które nocą wpływały do zatoki, a ich załogi nigdy nie wracały.
Dziś ruiny tej militarnej utopii nadal skrywają więcej pytań niż odpowiedzi. Zardzewiałe instalacje, ślady po portretach Hoxhy, odpadające tynki z czerwonymi hasłami i podziemne korytarze wciąż budzą niepokój. Część z nich została oficjalnie zamknięta „z powodu skażenia”, ale nikt do końca nie wyjaśnił, co się tam naprawdę wydarzyło.
Sazan, choć pozornie opuszczona, nadal żyje w wyobraźni jako duch komunistycznego imperium paranoi – wyspa, która miała być twierdzą nie do zdobycia, a dziś jest tylko cichym świadkiem szaleństwa tamtej epoki.
Jared Kushner (zięć Donalda Trumpa), za pośrednictwem Affinity Partners, realizuje w Albanii luksusowy projekt na wyspie Sazan. Rząd przyznał status strategicznego inwestora firmie Atlantic Incubation Partners LLC, powiązanej z Kushnerem, umożliwiając budowę kurortu na terenie Parku Narodowego Karaburun-Sazan.
Inwestycja obejmuje 45 hektarów i ma kosztować 1,4 miliarda euro, tworząc około 1000 miejsc pracy. Choć Sazan potrzebuje rewitalizacji, przekształcenie go w ekskluzywny kompleks budzi kontrowersje. Obawy dotyczą zarówno ochrony przyrody, jak i tworzenia zamkniętych enklaw dla najbogatszych, co ograniczy dostęp dla lokalnej społeczności.
Projekt wpisuje się w szersze plany Affinity Partners na Bałkanach, obejmujące także inwestycję w Zvërnec – kolejnym obszarze chronionym w Parku Narodowym Vjosa-Narta. Podobne działania firma prowadzi w Belgradzie, przekształcając dawny budynek jugosłowiańskiego Ministerstwa Obrony w luksusowy hotel.
Dyskusja wokół tych inwestycji dotyczy balansu między rozwojem a ochroną środowiska. Dla wielu mieszkańców przekształcenie dzikich terenów w ekskluzywne kurorty stoi w sprzeczności z ich autentycznym charakterem.
Atrakcje dookoła wyspy Sazan
Półwysep Karaburun






Półwysep Karaburun to największy w Albanii półwysep i zarazem część Parku Narodowego Karaburun-Sazan. To miejsce niemal całkowicie pozbawione cywilizacji – bez dróg, hoteli czy infrastruktury. Dostać się tu można tylko łodzią z Wlory lub trasą trekkingową, co sprawia, że Karaburun zachował swoje naturalne, niemal dziewicze piękno.
Na odwiedzających czekają ukryte plaże o krystalicznie czystej wodzie, klify, jaskinie i ścieżki trekkingowe dla odważnych. Jedną z głównych atrakcji jest Jaskinia Haxhi Aliu, ogromna morska grota, która w czasach osmańskich miała służyć piratom jako kryjówka. Można ją odwiedzić podczas rejsów i wpłynąć do niej małą łodzią.
Dziewicze plaże
Wzdłuż wybrzeża Karaburun znajdują się plaże dostępne tylko od strony morza, takie jak Shën Vasil czy Grama Bay. Są to miejsca idealne do nurkowania, na kąpiele w turkusowej wodzie i oderwanie się od świata. Brak infrastruktury oznacza też brak tłumów – czasem można mieć całą zatoczkę tylko dla siebie.
Park Narodowy Karaburun-Sazan





Cały obszar wyspy Sazan i półwyspu Karaburun jest objęty ochroną jako Park Narodowy Morski. Obejmuje nie tylko ląd, ale i bogaty podwodny świat – rafy, jaskinie, formacje skalne i różnorodne gatunki morskie. To doskonały teren do nurkowania i obserwacji przyrody, zarówno nad, jak i pod wodą.
Czy warto odwiedzić wyspę Sazan?
Zdecydowanie tak. Wyspa Sazan to skarbnica tajemnic komunizmu, która kontrastuje z dziką naturą morskiego parku narodowego Karaburun-Sazan.
W KakiTour łączymy obie atrakcje w jednym programie. Jeśli więc chcesz odkryć tajemnicę Sazan i zachwycić się widokami parku Karaburun, to zapraszamy Cię do rezerwacji wycieczki